Monika Rogozińska

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Start Publikacje Skarby i niewybuchy

Skarby i niewybuchy

Rzeczpospolita Skarby i niewybuchy
22-09-2012

 

1004300 resize

Dr Hubert Kowalski i Marcin Jamkowski uklądają specjalnie do tego zdjęcia
odnalezione fragmenty posadzki z białych i czarnych marmurów
 

1004297 resize

1004298 resize

1004299 resize

Marmury wydobyte z dna Wisły pomogą odtworzyć wygląd królewskich rezydencji
 
     Fragmenty budynków z XVII wieku wydobywa z Wisły w stolicy wyprawa Uniwersytetu Warszawskiego. Teren utkany jest niewybuchami z II wojny światowej. Archeolodzy uważają, że pozyskana wiedza warta jest ryzyka.
     Poziom Wisły jest obecnie najniższy od 200 lat. Media zaalarmował wędkarz. Zamiast do policji zatelefonował do telewizji, informując, że na łasze piasku między mostem Gdańskim a Grota-Roweckiego leżą zabytki. Uczynił to w dobrej intencji, „żeby im się nic nie stało", ale narobił bigosu.
– Pracowaliśmy tu w spokoju od ponad miesiąca, gdy nagle zaczęły zjawiać się ekipy telewizyjne, a za nimi widzowie i „poszukiwacze skarbów" – mówi archeolog dr Hubert Kowalski. – Teren nie jest bezpieczny. Łatwo zniszczyć naszą pracę.
 
Wykopane w archiwach
 
     Chodzi bowiem o śledztwo historyczne toczone od czterech lat, do którego impuls dały archiwa. W 2008 r. pracownicy Uniwersytetu Warszawskiego: dr Hubert Kowalski z Instytutu Archeologii i dr Justyna Jasiewicz z Instytutu Informacji Naukowej i Studiów Bibliologicznych, spotkali się z Marcinem Jamkowskim – dziennikarzem, fotografem, nurkiem, członkiem Oddziału Polskiego The Explorers Club, by uznać, że nurt rzeki w środku stolicy kryje tajemnicę. Rozpoczęli projekt „Wisła 1655–1906–2009 –      Interdyscyplinarne badania dna rzeki". Poszli śladem notatki w gazecie z 1906 r. o piaskarzach, którzy u stóp Cytadeli wyłowili rzeźby i marmurowe fragmenty architektury. Wiadomo, że nie wszystko wydobyli.
– Natrafiliśmy w przedwojennej prasie na przedrukowany list z XVII w., którego oryginał przepadł – mówi dr Kowalski, kierownik projektu. 
– Burmistrz Starej Warszawy relacjonował królowi Janowi Kazimierzowi, że widział, jak zatonęła łódź, którą Szwedzi wywozili łupy ze zdobytej przez nich stolicy: rzeźby, marmury, działa. Król polecił, żeby jak najwięcej wyciągnąć, a jeśli się nie da, to zabezpieczyć i zakopać.
     Drugi sezon prac projektu utrudniła powódź.
– Mogliśmy dotknąć dna tylko sonarem – wspomina dr Kowalski.
Jesienią 2011 r. nurkowie wydobyli spod wody ok. 6 ton marmurowych fragmentów, w tym arkad. Na jednym widniał herb Wazów.
– Wisła ma podwodne ruchome wydmy – wyjaśnia kierownik projektu. – W ubiegłym roku w tym miejscu kotwiczyliśmy barkę. Nie było nic poza wodą i piaskiem. Kiedy w tym roku poziom wody zaczął opadać, przychodziłem tu coraz częściej, aż wreszcie wyłoniły się fontanna i nadproże ważące, ok. 700 kg.
 
Wandale
 
     Nachylamy się nad czarnym marmurem, prawdopodobnie niderlandzkim. Na obmytym z mułu ozdobnym kamieniu wyłaniają się wyskrobane ostrym narzędziem napisy wandali z XVII w.: Nicolaus Kinckell 1650, Hans Christoph Schareff 1654, Opolowsky 1656, Jacob Hircht, Jacob Bobrowsky...
     Marmurowa fontanna z maszkaronami z jednej strony jest szara, porośnięta glonami. Ta część, która leżała w mule, po obmyciu lśni, odbijając w nocy światła miasta po drugiej stronie rzeki. Obok leżą pstrokate bazy pod kolumny z marmuru bolechowickiego.
     Łachę piasku pokrytego kamieniami przecinają wstęgi silnego nurtu. W wodzie po kolana dna już nie widać. Towarzyszyłam Hubertowi Kowalskiemu i Marcinowi Jamkowskiemu, kiedy klęcząc w nurcie, po omacku macali dno. W ciągu pół godziny wyciągnęli 19 czarnych rombów i dwa kolorowe narożniki marmurowej posadzki. Wszystkie leżały gładkim licem do dna. Od góry nierówna zaprawa upodabnia je do kamieni. Dwa leżały w piasku i mule. Tego dnia na terenie poszukiwań znaleziono też pociski i granat.
     Następnego dnia Marcin Jamkowski informował esemesem: „Stan posadzki: 58 szt. Stan bomb lotniczych: 7. Granat ręczny: tylko jeden". Saperzy z Kazunia przyjeżdżali na łachę trzykrotnie w ciągu ostatniego tygodnia.
     20 września policyjny helikopter Mi-8 i ponton przewiozły na brzeg nadproża, fontannę, podstawy kolumn, bliźniacze elementy fasady, w których niegdyś tkwiły rzeźby. Na jednym widnieje herb Wazów. Policjantom, którzy pomagali w tej operacji, udzieliła się poszukiwawcza „gorączka marmuru". Odnaleźli w wodzie żeliwne kule armatnie i fragment macewy.
– To nasze, a to dla archeologów za 300 lat – śmiali się uczestnicy poszukiwań, wyciągając z wody marmurowe elementy i współczesne śmiecie. Pierwsze odkładali, drugie lądowały znowu w wodzie.
Strażacy, pomagający ochotniczo, drążyli piasek strumieniem wody z motopompy. Przedwczoraj wydobyli dziesięć fragmentów architektury i ołowiane łączenia. Trzeba było widzieć ich radość, gdy wyciągnęli z piasku podstawy marmurowej ławy.
 
Historyczne puzzle
 
– To jest prawdopodobnie część tego samego transportu, który odnaleźliśmy rok temu – mówi
dr Kowalski. – Jestem przekonany, że ktoś go przeniósł z tonącej barki i zakopał. Składamy puzzle historii. Zamek Królewski został kompletnie zniszczony. A my mamy teraz ponad 10 ton oryginalnych  marmurowych fragmentów królewskiej rezydencji, pole do popisu dla archeologów, konserwatorów, historyków, historyków sztuki. Wyciągnęliśmy z wody polskie marmury oraz importowane. Można prześledzić w archiwach korespondencje, gdzie i kiedy były kupowane. Nawet jeśli nie pochodzą z Zamku Królewskiego, to mogą być z obrabowanej i zdewastowanej wtedy przez Szwedów Villa Regia, ulubionej rezydencji króla Jana Kazimierza, nazwanej później Pałacem Kazimierzowskim – dziś siedziby władz Uniwersytetu Warszawskiego.
     Na pytanie, dlaczego te prace są tak ważne, że nawet niewybuchy nie wystraszyły ekipy, dr Kowalski odpowiada:
– Szwedzi rabowali biblioteki, dzieła sztuki, obdzierali pałace, zamki, kościoły z posadzek, zdobień, rąbali kolumny, ładowali na łodzie i wysyłali do swojego kraju. Odnalezienie choćby strzępów tamtej Warszawy przynosi wiedzę historyczną. Nie wiemy, jak wyglądał Zamek Królewski po przebudowie w XVII w. i co wywieźli najeźdźcy. Właśnie się dowiadujemy, po ponad trzech wiekach. Będziemy dalej badać Wisłę. Kiedy podniesie się poziom wody, spenetrujemy teren specjalistycznym sprzętem. To, co wydobyliśmy, po poddaniu konserwacji będzie wystawione w godnej oprawie. Ufam, że w Zamku Królewskim.
 
 
 Tekst i zdjęcia Monika Rogozińska
 
 

Skarby i niewybuchy.MR w Wisle 2012

 

 

Książka "Lot koło Nagiej Damy"

lot kolo nagiej damy

Julian Krzyżanowski (1892 – 1976)

Emilia Julian Krzyzanowscy 178x240


Linki